Przeszywa mnie dreszcz. Ciekawe, czy Rick Bentz wie, że jego kochana żoneczka nie spotka

nie ma żadnych wątpliwości, nie myśli o własnej śmierci, niebie czy
do okna. Ulica była ciemna i pusta. W żadnym z sąsiednich
a jednak bardzo kobieca. Pocałunkami zabrała mu oddech,
też w nich niechęci ani wątpliwości, choć spodziewała
szlafroczka. Przeszył go piorun. Ścisnął jej ramię, a ona wygięła
Renegat.
Szczęśliwa. Zauroczona. Podekscytowana.
Dłonie niecierpliwie wędrowały po jej ciele.
wzrastają otoczone miłością.
bez ciebie. Freya opędzała się ode mnie i nalegała, żebyś ty
– Pewnie masz rację. – Przez półotwarte drzwi widziała sofę i leżącą
– Masz jeszcze jakieś inne rodzeństwo?
-Tęskni za matką.
-A kiedy?

Kalifornijska tablica rejestracyjna... Wytężył wzrok. Wydawało mu się, że dwie cyfry to

szałwią.
ROZDZIAŁ SIEDEMDZIESIĄTY
– To byłoby bardzo upokarzające.

namaszczeniem i podziwem.

– Jasne – mruknął. Ile jeszcze sekretów miały matka i córka? O czym jeszcze nie miał
– W czym mogę pomóc? – warknęła, znacząco spoglądając na zegarek. – Coś nie tak? –
ukrywała. Kiedyś wyznała mu, że po śmierci przybranej matka bardzo cierpiała, gdy ojciec

z uśmiechem Ellen.

Odwoził Hayesa do Parker Center, gdzie ten zostawił swój wóz.
Idąc do pokoju, usłyszał trzask zapalniczki.
– No... ja.